Hashima: betonowe miasto duchów

Hashima

Chociaż dzisiaj Hashima przypomina raczej opustoszałe miasto duchów z filmu grozy, jeszcze czterdzieści lat temu tętniła życiem i była najgęściej zaludnionym z miast na ziemi. W latach ’60 mieszkały tu 5259 osoby. Niewiele? Trzeba pamiętać, że wymiary wyspy to 480 m długości na 160 m szerokości…!

Hashima
Hashima
Hashima
Hashima

Wiek węgla i pary

Hashima nazywana bywa przez Japończyków Gunkanjima, co znaczy tyle co pancernik albo statek bojowy. Nie zawsze jednak skojarzenia militarne były dominantą myślenia o wyspie. Historia jej zamieszkania zaczyna się późno, bo w II połowie XIX wieku i ma kontekst jednoznacznie przemysłowy. Od kiedy w bezpośrednim sąsiedztwie wyspy odkryto złoża węgla rozpoczęto intensywne wydobycie. Początkowo górnicy dopływali do pracy statkami z Nagasaki, potem – ze względu na charakter prac – zdecydowano o konieczności zakwaterowania robotników na miejscu.

Beton już w 1890 roku wydawał się inwestorom najwłaściwszym materiałem, który można by zastosować na Hashimie. Trudne warunki morskie, wystawienie na wiatry, tajfuny, ulewy i morskie fale wymagały użycia odpornych i wytrzymałych struktur. Betonowa Hashima rodząca się jeszcze w końcu XIX wieku nie była zresztą żadnym nowum. Materiały przypominające beton w architekturze morskiej (szczególnie przy konstrukcji latarni morskich) stosowano już u schyłku XVIII wieku.

Trudny pomnik historii

Jak żyło się na Hashimie? Trudno posądzić kogokolwiek o entuzjam… Ograniczona powierzchnia i natłok lokatorów sprawił że jeszcze przed złotymi latami kopalni cieszyła się ona zła reputacją. Oficjalne zakończenie wydobycia w 1974 i likwidację mieszkań przyjęto z ulgą. Wyspa stała zamknięta przez kolejne 35 lat i nikt nie myślał nawet żeby robić z niej japońską atrakcję turystyczną. Przełom nastąpił w 2009 roku i od tego czasu ruiny cieszą się coraz większym zainteresowaniem. W 2011 roku twórcy ostatniego filmu z serii Jamesa Bonda – Skyfall – zabiegali o możliwość realizowania tutaj plenerów. Ze względu na bezpieczeństwo ekipy i niestabilność pogodową zdjęcia nakręcono ostatecznie w studio.

Czemu Hashima, choć chętnie odwiedzana przez turystów, nie stała się architektonicznym must see kraju Kwitnącej Wiśni? Wydaje się, że pamięć historyczna Japończyków nie pozwala mi na proste zapomnienie o przeszłości miejsca. Hashima nie była bowiem zwykłą kopalnią. Ze względu na trudne warunki pracy, brakowało ochotników gotowych do przeprowadzki. Górnicy pracujący w kopalniach Hashimy rekrutowali się przede wszystkim z jeńców wojennych i więźniów. W czasie II wojny światowej mieszkał tu w strasznych warunkach duży zespół robotników przymusowych. Każdego miesiąca w wyniku wyczerpania i katorżniczej pracy ginęło od 5 do 10 osób. Niektórzy próbowali ratować się ucieczką wpław. Złej renomy wyspy jako więziennego piekła nie przełamała nawet powojenna kampania propagandowa. Pracowników próbowano wabić zawyżoną stawką i jakością mieszkań (w standardzie z pralką, lodówką, telewizorem…). Nikt nie wytrzymywał jednak na Hashimie długo.

Hasima
Hashima

Nieudany projekt

Powojenna Hashima zdradzała cechy idealnego, samowystarczalnego miasta. Działały tutaj szkoła, plac zabaw dla dzieci, kino, szpital, zakład fryzjerski, bary i restauracje. Mieszkańcy zaczęli tworzyć na dachach bloków własne ogrody. Każde miejsce było łatwo dostępne – wystarczył kilkuminutowy spacer. Przemysłowo-architektoniczny eksperyment miał jednak swoją gorzką cenę w pozbawieniu mieszkańców prywatności. „Bliskość” była de facto wektorem klaustrofobii. Dlatego właśnie Hashima pozostaje dziś raczej modna wśród zagranicznych turystów, niż samych Japończyków. Doutoku Sakamoto, który jako jeden z ostatnich opuszczał wyspę, uważa ją dzisiaj za projekt nieudany. W jednym z wywiadów mówi: „byłbym bardzo szczęśliwy, gdyby ludzkość po tym jak patrzy na Hashimę, potrafiła stawiać sobie nowe wyzwania.”

Fotografie: Wikimedia Commons

Tagi:
Skomentuj:
Loading Facebook Comments ...

Komentarze

0 komentarzy