TypoPolo – MSN o bolączkach polskiej przestrzeni publicznej

Tandetne reklamy, pokrzywione szyldy, koślawe napisy, obciachowa typografia – trudno było doprawdy przewidzieć, że taki zestaw zdoła przyciągnąć tłumy warszawiaków… Nowa wystawa stołecznego MSNu podejmująca trudny i coraz głośniej dyskutowany problem obecności (i jakości reklamy) w przestrzeni publicznej robi jednak prawdziwa furorę.

Piekło typografa

Projekt TypoPolo, który przygotował Rene Wawrzykiewicz przykuł uwagę zwiedzających przede wszystkim przez swój historyczny charakter. Kurator zamiast gorzkiego wyszydzania bolączek współczesności i bezrefleksyjnego zrzędzenia nad tym jak jest (jest bardzo źle), zaproponował szukanie źródeł problemu. Nie trudno zgadnąć, że reklamowe piekło zaczęło się w Polsce na przełomie lat ’80 i ’90…

IMG_3503
OLYMPUS DIGITAL CAMERA

W salach Muzeum Sztuki Nowoczesnej można obejrzeć wybór tego, co pojawiło się w Polsce w najgorętszym okresie transformacji. Trudno znaleźć przymiotniki opisujące obiekty na ekspozycji. Czy są to „najgorsze” reklamy, czy po prostu są one „reprezentatywne”, nie warto chyba osądzać i nie taki jest cel wystawy. Kuratorowi chodzi o możliwie bezstronny namysł nad ludową twórczością związaną z naszym rodzimym, drobnym biznesem. „Fryzjer”, „radionaprawa”, „szewc”, „wulkanizacja” posklejane z kolorowych liter budują swojski obrazek, jaki każdy zna z ulic polskich miasteczek.

 

 

TypoPolo, czyli narodowy duch reklamy

„TypoPolo – tłumaczy Wawrzykiewicz – to pojęcie opisujące estetyczny fenomen, jakimi były amatorskie projekty reklam, szyldów i napisów informacyjnych, wykonywane na potrzeby małego handlu i rzemiosła, które zafunkcjonowały w polskiej przestrzeni publicznej lat 90.

IMG_3400
IMG_3476

TypoPolo jest wizualnym odzwierciedleniem zmian ekonomicznych i politycznych w Polsce, symbolem czasów romantycznego przełomu, w których „każdy mógł być tym, kim chciał i wszystko było możliwe”. Przez środowiska profesjonalnych grafików stylistyka ta postrzegana jest przede wszystkim jako przejaw nieudolności i złego gustu projektantów-amatorów. Rzadziej widzi się w nim formę języka wizualnego określonej grupy społecznej, czy świadectwo zmieniającej się estetyki. Łączy on w sobie zarazem to, co najgorsze i najlepsze w polskiej grafice użytkowej – jest przejawem kiczu, amatorszczyzny i wulgarności, a jednocześnie zawiera w sobie autentyczność, prostolinijność i bezpośredniość.

Tożsamość zbiorowa i sztuka(?) użytkowa

Dziś, w związku z profesjonalizacją rynku usług drukarsko-reklamowych i zmianą standardów estetycznych, stylistyka TypoPolo gwałtownie zanika. I chociaż „profesjonalna” Helvetica zawładnęła szyldami i napisami w polskich miastach, TypoPolo nie da się wymazać. Pozostanie na zawsze nieuznawaną i wstydliwą częścią polskiej tożsamości wizualnej. To wyparcie każe postawić szereg pytań związanych z projektowaniem i kulturą wizualną: o zgubioną niedbale powojenną tradycję literniczą, o zapomniany etos rzemieślnika-projektanta, o realną użyteczność dizajnerów na rzecz lokalnej społeczności oraz o to, czyj język wizualny i gust estetyczny rządzi w przestrzeni publicznej.

Wystawa „TypoPolo” jest próbą uchwycenia i opisania działań wizualnych związanych z wernakularną grafiką, przypadkową typografią i oddolnym projektowaniem. Na ekspozycję składają się przykłady szyldów, liternictwa i napisów eksponowanych na witrynach sklepowych w formie oryginalnych obiektów i dokumentacji fotograficznej. Drugą cześć wystawy stanowią projekty typograficzne i graficzne zrealizowane przez profesjonalnych projektantów, poszukujących inspiracji w TypoPolo. Ekspozycję podsumowuje zestaw przedsięwzięć badających kwestię tożsamości wizualnej i projektowania dla lokalnych przedsiębiorstw i rzemiosła.”

fot_Hakobo_1
IMG_3391

Wystawa powstała we współpracy z galerią Dizajn-BWA Wrocław. Jej druga odsłona zostanie pokazana we Wrocławiu we wrześniu 2014 roku.

KURATOR: RENE WAWRZKIEWICZ (PRACOWNIA KRYTYKI DIZAJNU, SCHOOL OF FORM)
MUZEUM SZTUKI NOWOCZESNEJ W WARSZAWIE
UL. EMILII PLATER 51

fotografie: Bartosz Stawiarski, Elżbieta Dymna i Marcin Rutkowski, Hakobo – MSN

Tagi:
Skomentuj:
Loading Facebook Comments ...

Komentarze

0 komentarzy